tzw. polonista i tzw. poeta będzie tu zamieszczał swoje wiersze i inne takie a czasem też pouczał ale rzadko - tym poetą i polonistą jestem ja ale się nie przyznaję - Mark Kewlar

Liczniki internetowe

RSS
czwartek, 25 sierpnia 2011
Dziś, w tym szczególnym dniu, wiersz "pożegnalny"

Ostatni

ledwie zdążyliśmy się sobą nacieszyć
już rzucili nas do jakiejś nowej historii
pozwolili nam tylko jeszcze jeden raz przeżyć
ostatni wieczór troski

były szepty spojrzenia trochę muzyki
prawie jak w kinie – takich małych kin już nie ma
światła biją po oczach… tylko co myśmy winni
dzieci obcych systemów

my cośmy się kiedyś tak bardzo kochali
nic innego prócz siebie nie umieli wyśnić
teraz żyjemy na oślep nie wiemy co dalej
nigdy nie wiedzieliśmy
20:46, mkewlar84
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 sierpnia 2011
tu dla każdego jednaka miara -
(król prostytutka diabeł)
tutaj nikomu się nie śpieszy
- * - * - * - * - * - * -
dookoła same tylko twarze
spokój tam mącą dzwony zegara
z kościelnej wieży

modlę się tak jak wszyscy się modlą
piję jak wszyscy piją
tak dla innych mam tylko twarz
- * - * - * - * - * - * -
dzięki niej moja wspólnota żyje
(bo nie ma wyższych nad wspólne dobro)
i ty ją znasz

chcesz się w tym świecie zagnieździć
drogi kuzynie
zrozum że również tworzysz tę przestrzeń
. . .
a w niej nie zginiesz
08:35, mkewlar84
Link Dodaj komentarz »
mieszkamy jak w bajce
wśród przyjaciół
którzy nas nigdy nie zostawią
wśród wychowawców
którzy nam zawsze wybaczą
wśród dziewczyn
które będą nas zawsze kochały

i wśród bogów
którzy nas sobie czasem opowiadają
08:33, mkewlar84
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 lipca 2011

dlaczego nazywasz to miłością
kiedy patrzymy w jedno miejsce
jak wszystko płynie: czas
i zwłaszcza pieniądz który nie śmierdzi
a najtańsze perfumy...

dlaczego nazywasz mnie bratem

kiedy ten durny księżyc znowu w pełni
a kałuże wyglądają tak fajnie
przeskoczymy razem na tamten brzeg
na tamtym brzegu lepszy asfalt

dlaczego uważasz że nie rozumiem

kiedy pokazuję ci zdjęcia dziewczyn
nigdy nie poznasz ale to bez znaczenia
i w pustym portfelu "te rzeczy"
zgadłeś...

dlaczego mówisz jakie to ważne

używasz takich słów że rosną skrzydła
jednak nie polecę na nich
bo to jest fikcja a to jest rzeczywistość
i tutaj nie zadaje się pytań

... dlaczego mnie kochasz
08:55, mkewlar84
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 lipca 2011
moja kochana
już księżyc zaświecił nad miastem
serdeczne dobranoc
a jutro na nowo uśmiechniesz się do mnie przyjaźnie

śmiechem serdecznym
powitasz zwyczajnych przechodniów
znów będzie bezpiecznie
a ja obok ciebie jak kiedyś bezwzględnie łagodny

tę kołysankę zaśpiewać chcę
na przekór tendencjom i stylom
pamiętaj tylko że kocham cię
Kamilo

moja jedyna
już gwiazdy na niebie zakwitły
daleka godzina
więc zamknij już oczy zapomnij te słowa jak brzytwy

głosem znajomym
zaprosisz mnie znowu do siebie
a ja siądę obok
jak dobry przyjaciel i też się do ciebie uśmiechnę

tę kołysankę zaśpiewać chcę
naprzeciw schematom i trendom
pamiętaj zawsze że kocham cię
na pewno

moja dziewczyno
już bliżej niż dalej do świtu
niedobry dzień minął
a nowy przyniesie tysiące krzepiących zachwytów

flirtem niewinnym
półżartem się ze mną zabawisz
nieznośnie dziecinny
wieczorem nad miastem obłędny się księżyc pojawi

tę kołysankę zaśpiewać chcę
nie licząc się z żadnym zwyczajem
pamiętaj jeszcze że kocham cię
nawzajem

Nadmienię tylko, że imię w tekście jest właściwe dla kontekstu. A ja zawsze byłem "jak dobry przyjaciel". Zawsze i chyba niestety.


09:45, mkewlar84
Link Dodaj komentarz »
Bo ta miłość - jakakolwiek by nie była -
Utrzymuje nas przy życiu w ciągłym biegu.
Nawet jeśli przed wiekami się skończyła,
To w pamięci przetrwa przecież po wiek wieków.

Białe tulipany

cicha kawiarnia gdzieś na szarym końcu miasta
spokojnie piję trzecią kawę i tak czekam
że może przyjdziesz siądziesz obok... i wystarczy
i może wtedy ujrzę w lustrze znów człowieka

kawa już zimna - pieszczę w palcach zwiędłe płatki
już dawno wyszli inni goście tej groteski
a ja wciąż czekam na ten wieczór - ten ostatni
zanim odpłyniesz na pokładzie cudzych wierszy

znika mi wszystko oprócz tego co pamiętam
Ty też tam jesteś - czy obecna czy już zgasła
iskierko która świecisz w mroku mego święta
w cichej kawiarni gdzieś na szarym końcu miasta

ja już tu dłużej z Tobą nie zostanę
swojego życia marnie opowiadać
zostawię Ci dwa białe tulipany
i pójdę sobie w mrok
to nic że trochę pada

ja tu już potem chyba nie powrócę
wpleść się w serwetek romantyczny szelest
zostawię kwiaty na białym obrusie
i zrobię pierwszy krok
choć czasem w twarz zawieje

pusta ulica gdzieś na szarych peryferiach
sennie się wlokę w stronę zjawisk i przedmiotów
tam swoim okiem neonowym na mnie zerka
miasto na które po trzech kawach jestem gotów

cały się trzęsę - razem ze mną w deszczu więdnie
biały tulipan - ten ostatni trzeci partner
wciąż mam nadzieję że nie umrze nim dosięgnę
płynącej w dali w cieniu wierszy nowej gwiazdy

znika mi wszystko oprócz tego co pamiętam
pięknego życia w pięknym mieście - Ty tam byłaś
zbyt długo trwało monotonne nasze święto
zamiast mi świecić ciągłym żarem się znudziłaś

więc ja już z Tobą tutaj nie zostanę
swojego życia marnie opowiadać
zostawię Ci dwa białe tulipany
i pójdę sobie w mrok
to nic że trochę pada

ja tu już chyba więcej nie powrócę
zapaść w serwetek romantyczny szelest
zostawię kwiaty na białym obrusie
i zrobię pierwszy krok
choć czasem w twarz zawieje

teraz mi świeci jakiś neon z tej oddali
która mnie nęci stabilnością i spokojem
a może w mroku druga lampka się zapali
i jednak święto będzie nasze a nie moje

cały się trzęsę - lecz nie z zimna a z nadziei
że znów w kawiarni będą pachnieć tulipany
i świeża kawa która może zdoła skleić
na nowo złożyć rozkopane kiedyś plany

potem Ty będziesz moją drugą kofeiną
iskierko która znów oświecisz nasze serca
wszystko nam zniknie - tylko wierszem będzie płynąć
barwny nasz korab gdzieś na szarych peryferiach

i już na zawsze z Tobą pozostanę
żeby to swoje życie opowiadać
legendę o dwóch białych tulipanach
i trzecim który był
szansą jak ta ballada

do centrum miasta pewnie już nie wrócę
do tłumu osób zjawisk i przedmiotów
i nawet jeśli zechcesz kiedyś uciec
będziemy razem w tym
bo ja już jestem gotów

09:39, mkewlar84
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 lipca 2011

To nie była twarz Marylin Monroe. Ona w ogóle nie miała twarzy, a nawet jeśli, to ja jej nie zauważyłem. Zresztą kiedy ma się taką duszę, twarz nie ma większego znaczenia. Właściwie to nic nie ma dla mnie większego znaczenia, odkąd jestem przeklęty, a raczej od chwili, w której się dowiedziałem, że jestem przeklęty. Jednak świadomość mojego położenia nie uprawnia mnie jeszcze do wciągania innych w to bagno. Dlatego wolę udawać, że nie widzę pewnych elementów rzeczywistości. Mogą one bowiem wywołać we mnie te niewygodne wspomnienia – zwłaszcza jeśli to nie są moje wspomnienia – które czynią ze mnie osobę niepoczytalną i niebezpieczną.

Ci, którzy próbowali odkryć moją tożsamość, przepłacili to długotrwałym kalectwem emocjonalnym, nie są to więc bezpodstawne ostrzeżenia. Większości z nich ludzi udało się zapomnieć o tych „eksperymentach”. Jest jednak ktoś, komu nie chcę się pokazywać – dla naszego wspólnego dobra – a jednocześnie nie mogę żyć bez irracjonalnego pragnienia tej osoby.

13:34, mkewlar84
Link Dodaj komentarz »
Bez komentarza. Kto powinien, to wie.
Mój przyjacielu
 zobacz jaki piękny świat jest dookoła
że aż szkoda się zamartwiać byle czym
i nie zdążysz nawet spostrzec
że cię ktoś do siebie woła
i że możesz świat oglądać razem z nim

zobacz jakie tutaj piękne są ulice

tyle co dnia na nie spływa ciepłych barw
ale czemu wciąż w samotność
zapatrzony po nich idziesz
gdzieś z daleka słyszysz tylko ludzki gwar

usłysz słowo które z wiatrem cię dogania

odwróć głowę – nikt ci tego nie zabrania
może z tyłu jeszcze ktoś na ciebie czeka:
cień człowieka

mój przyjacielu kocham cię

i nieważne jak to ludzie chcą nazywać
bo ja to jedno tylko wiem
że chcę tu razem z tobą być i przeżywać

mój przyjacielu wielkich scen

nie będziesz chyba za te słowa mi urządzał
bo ja to jedno tylko wiem
że nie chcę końca

w takim świecie niedostępne są marzenia

tylko walka o najbardziej szczytny cel
chcesz osiągnąć jeszcze dzisiaj
co na jutro już się zmienia
na to kruche które musisz znowu przejść

w takim świecie coraz wyższe masz obroty

chociaż czasu ciągle jakoś dziwnie brak
może czasem się zatrzymasz
porozmawiać zechcesz o tym
z przyjacielem – on zrozumie ja go znam

usłysz głosy które wreszcie cię docenią

uwierz że czasami warto wierzyć cieniom
przystań z boku porozmawiaj z przyjacielem
nie chcę wiele

mój przyjacielu kocham cię

i nieważne jak to ludzie chcą nazywać
bo ja to jedno tylko wiem
że chcę tu razem z tobą być i przeżywać

mój przyjacielu wielkich scen

nie będziesz chyba za te słowa mi urządzał
bo ja to jedno tylko wiem:
nie będzie końca

09:03, mkewlar84
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 lipca 2011
zobacz
w pokoju obok palą się świece czerwone
widzisz
dla wielu ludzi nie ma już miejsca przy stole
spróbuj
zamykasz oczy i wszystko jasne jak płomień
płaczesz
otwieram usta - chcę odpowiedzieć - nie do mnie...

widzisz
nad naszym stołem świece się kopcą cmentarne
zobacz
że w sali obok też wszystko idzie na marne
spróbuj
zamykasz oczy i nie ma stołu żadnego
płaczesz
otwieram usta - chcę ci powiedzieć... dlaczego

10:14, mkewlar84
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 lipca 2011
Po "poetyckim" wstępie i oficjalnym przywitaniu można zacząć już zamieszczać treść właściwą. Na początek pierwszy mój wiersz, który jako tako wygląda, nawet bez przeróbek. Są i wcześniejsze, ale warsztatowo niedoskonałe (delikatnie mówiąc). Wiersz ten, pisany ok. 10 lat temu, jak i duża większość tego, co wtedy pisałem, powstał dla Niej. Mógłbym napisać, że "zrobiła ze mnie poetę". Tyle na ten temat (przynajmniej na razie).

Dodam jeszcze, że pomimo tego akurat tekstu na początek, układ wierszy nie będzie chronologiczny.

Prośba

przytul mnie
bo twoje ręce
są jak promienie słońca odbite na piasku

całuj mnie
bo twoje usta
są jak kwiat pachnący na twardej pustyni

kochaj mnie
bo twoja miłość jest
jak ogień drżący co pali...
gorzki piołun i słodkie maliny

Prawda, że "niedoskonałe"?
16:56, mkewlar84
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2